Tagi ep

1 posta

PRO8L3M – HACK3D By GHO5T 2.0 – RECENZJA

twój gł0śnik zo5tał zainf3kowany

Wbijasz na instagrama, tablicę ci zalała czarna plama, ciągi liter i cyfr: HACK3D By GHOST – profil PRO8L3M. Czyżby zhakowani? Niemożliwe raczej, ale media łykają, nagłówki: „Czy PRO8L3M padł ofiarą hakerów?”. Nie. Ale wasz głośnik – już tak.

cll

Kilka dni później duet ogłasza wydanie nowej EP-ki. Krótka, zawierająca pięć numerów płyta, rozchodzi się (jak zwykle) w ciągu kilku godzin. I nie ma w Polsce nikogo jak tych dwóch, kto by w jednym rzucie wyprzedawał całe nakłady. Dlaczego?

O to należałoby zapytać socjologów, bo na pierwszy rzut oka nic nie wskazuje, że undergroundowy rap, bez wsparcia dużej wytwórni może przyciągnąć do siebie zarówno chłopaków z osiedli jak i panie pracujące w reklamowym korpo.

PRO8L3M jest konsekwentny, nierozwiązywalny, przewlekły: muzycznie i wizerunkowo. W GHO5T 2.0 odbiorca znów zostaje wciągnięty w grę i zagadkę, którą rozwiązać może dopiero w dniu premiery.

Tym razem nie jest to intryga na miarę LP „PRO8L3M” – płyty w jakiś sposób koncepcyjnej, której kolejne numery składały się na określoną historię, całość. Najnowszy projekt duetu spaja natomiast motyw cyberprzestrzeni. Utwory stanowią kontynuację i rozwinięcie wątków, które pojawiały się na poprzednich krążkach duetu.

I tak „2#17” można potraktować jako swoiste rozwinięcie singla „2040”, w którym Oskar kreślił świat przyszłości rodem z „Łowcy androidów”. Dziś jest 2017 i ten świat nadszedł już. Nie ma jeszcze latających aut i biomechanicznych dłoni, ale jest życie – całe podłączone i uzależnione od sieci, pełne dobrodziejstw („Makijaż”) ale i niebezpieczeństw. Oskar jest mistrzem w kreśleniu czarnych scenariuszy, historii dosadnych, które mieści w dwóch, trzech wersach:

Nikt nie robi portfela, ani też tirów
Sprawdź konto bankowe, zbierałeś całe życie
Ta akcja trwała pięć minut

Refren przypomina ten z „2040”
„Chciałeś to masz, nawet jak byłeś przeciwko” vs.  „Możesz zaakceptować lub się zgodzić”

Twierdzić jednak, że to kawałki o tym samym, byłoby grubym nieporozumieniem. To spojrzenie na świat wielkich korporacji: katastroficzne i pozbawione złudzeń cechuje PRO8L3M już od numeru „Opowieść o tobie”.

A dalej, trochę więcej luzu i uśmiechu (choć nie bez goryczki): „Makijaż”. Tu się załącza „Tori Black” i „VHS”. Oskar wciąż lubi „duże dupy i płaskie brzuchy”, ale teraz zgarnia je już z tindera, nie z zakrapianych domówek. Kto nigdy nie szukał „miłości” w internecie, niech pierwszy rzuci smartfonem!

To jest jak dyskont, tanio i szybko, jest prawie wszystko

No i te flow, raper nie śpiewa, ale rymuje całą zwrotkę na -ule, -ure, co nadaje kawałkowi niepodrabialny, nonszalancki klimat.

Płynnie się te wątki „internetowe” łączą i przenikają, ukazując realny wpływ technologii na nasze życie – także w najintymniejszych strefach.

W „World Wide Web” dostajemy bit, który można określić jednym mianem: Steez. Syntezatory, świetnie budowane przyspieszenia, w tle jak refren dubstepowe mruknięcia. Oskar też daje to co najlepsze budując spójny, złożony storytelling o dniu, w którym sieć została odłączona.

Stałem cały w szarym dymie a obok mnie jakiś dureń recytował Biblię
Z gruzów budynku strażacy wyciągali ludzi ktoś zawodził płaczliwie

Następnie: „Michael De Santa” – czyli bohater GTA V (a więc także świata cybernetycznego) staje się inspiracją dla kawałka. A tam już „kasyna o świcie i M2 w kredycie” – jedyny moment, w którym Oskar wyraża dystans do tego co opisuje.

Podczas gdy niektórzy młodzi, polscy raperzy, nawijają bez skrępowania (i chyba z wiarą) o hajsie, furach i koksie, mieszkając z mamą, Oskar w wybranej przez siebie konwencji ograniczać się nie musi. Kreuje i używa głosu bohaterów, podobnie jak w „Dr Melfi” buduje obrazy zaczerpnięte z najlepszych lat, pełnego koksu Miami.

Ostatni, tytułowy numer a więc „HACK3D By GHO5T 2.0” to zdecydowane nawiązanie do singla „Heat”. Tu raper zręcznie posługuje się apostrofą „Kochał” opierając na niej cały kawałek. Wątek inwigilacji jest mocno zaznaczony w intrze.

Kochał gwałty, takie na żarty, kochał napady, raczej dla frajdy
Kochał karty, konie, charty i kochał układy z nazwiskami z gazet na pierwszych stronach otwartych

Reasumując: nowa EP-ka PRO8L3MU to projekt spójny i świeży. Oskar z każdą kolejną płytą oddala się od osiedlowych narracji i własnego życia, na rzecz snucia historii wyobrażonych, wciąż jednak brudnych i niepokojących. Wychodzi mu to jak zwykle przejmująco i autentycznie.

Jest na płycie parę lirycznych zgrzytów typu „było wilgotno / krzyczała „mordo” ” albo „dnia drugiego wyszłem z domu”. Brakuje też sztandarowego bangera typu „STÓWA” lub „Molly”. Pięć numerów to też nieco mało – nawet jak na EP.

PRO8L3M jednak ciągle w jak najlepszej formie – lirycznej, muzycznej, klimatycznej. Wyczekuję kolejnych infekcji.

OCENA: 8/10

foty: www.pro8l3m.pl