#OD

wtorek, P, Nπ, lipiec, Jarosławiec

Dzień jest słoneczny, budzi mnie o czwartej blask, pierwsza myśl to myśl o tobie i wiem, że już nie pójdę spać. Wychodzę przed chatę, szum lasu, śpiew ptaków. Jest jeszcze chłodno, ale z każdą minutą powietrze ogrzewa się. To będzie dobry dzień. Czuję to. Zimną wodą z ogrodowego węża obmywam twarz. Idę boso, w stronę drzew, wychodzę za ogrodzenie i teraz już zaczynam biec. Chciałbym biec do ciebie, chciałbym abyś czekała na mnie siedząc na kwarcowym piachu i uśmiechała się. Las przynosi świeży chłód, igły lekko kują stopy, patrzę uważnie na ścieżkę, aby nie uderzyć palcem w korzenie, nabieram pędu, teraz już lecę. Zamykam oczy, wyobrażam sobie ciebie. Musisz jeszcze spać, śpisz, czuję to. Uderza o sosnę twarz uśmiechnięta, mdleję.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *