JEST. Czarny Kajet 16.12.2019

16.12.2019

Dawno niepisane”

wybrzmiewa jak refren

ale naprawdę

nie pisałem dawno

przez minuty, godziny i dnie

pozostawiałem kartki czyste

nietknięte

jak na polach śnieg

ZIMA

hu hu ha!

Nie zła

ani nie dobra,

ot taka miejska. Pachnie ledwoco

najmocniej wtedy, kiedy z Pawłem spacerowałem po Krakowskim Przedmieściu, pośród iluminacji, i robiliśmy zdjęcia

piłem wtedy setkę

wczoraj też. Setki dwie

i piwo. Jechałem autem razem z Natalią

jej to nie przeszkadza. Dla niej się liczy, że jedzie ze mną autem

i dla mnie to też się liczy.

Przeprowadzam się! Jaram się!

Gdy sobie to uświadamiam podskakuję na jednej nodze i zaśmiewam się szaleńczo

bo JA SIĘ ZMIENIŁEM,

a więc i bajka się zmieni i świat przedstawiony

wracam na rozwojowego życia tory – będę mieszkać w Pałacu na Bagatela ====

Wiem, że mówię, to o każdej przestrzeni, do której się wprowadzam, ale tam… na Bagatela… moja twórczość wybuchniE!

Tam, pod tym sufitem pięciometrowym, nabierze sensu i wysublimowania.

JA

moja koszulka, wyciągnięta z szafy – złożona wczoraj przez Talkę

zakładam ją na goły tors, skropiony kąpielą jeszcze

i z bawełny czuję Talkę i siebie z nią, siebie też. I to PACHNIE

ja pachnę w końcu.

Oczyszczony

z TOKSYN

PALENIE

Nie palę najdłużej dotychczas – od 5 października (3 wpadki w październiku), a od 28 października już NIC. NIC. Co czyni mi dziś równo 7 TYGODNI BEZ PALENIA. To mój rekord. Zmiany psychiczne, fizyczne? O tak.

Ale nie o tym.

Dziś. Odpoczynek na siłę. Rozmemłenie. Lekkie zbicie. Ot tak, jakoś. JEST.

Bardziej jest niż nie jest.

Czytam „Sapiens. Od zwierząt do bogów”. Ściągnąłem Mario Super Bros na emulator. Pograłem – wzmacnia koncentrację. Medytacja. Jakieś drobne obliczenia i maile. Zakupy. Spacer. Wyjdę może wcześniej, pójdę na Pragę. Albo nie. Z Pragi przyjdę do domu. Na Andersa 21a, słowa te pisane.

Jest dziś jakoś. Na pewno lepiej niż gorzej. Na pewno bardziej jest niż nie jest.

JEST

choć się to ugina jak pajęczyna

JEST

choć leci w chmurce pyłków

JEST

ceratą na plastikowym stole

JEST

Zbyszkiem 3 cytryny

JEST

ciepłem słońca na połówce twarzy

JEST

od niej wiadomością

JEST

widokiem polany przybranej chabrami

jest.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *