Przestań przeklinać do chuja! #felieton

Przestań przeklinać do chuja!

Homo Polacus deducis Homo Vulgaris.

Staliśmy się narodem chamów. Bystrych, przenikliwych, a czasem i zupełnie tępych, lecz za to wesołych… ale jednak chamów. W naszym cudownym, choć nie tak elastycznym jak się kiedyś zdawało, języku zaczęły królować wulgaryzmy. Królują do tego stopnia, że przestaliśmy już nawet zwracać na nie uwagę, czy traktować jako coś nieprzyzwoitego. Ot, „kurwa” jest dziś takim samym wyrażeniem jak tryptyk „sklep”, „wóda”, „melanż” – w tej kolejności i w tych ustach: czerwonych od szminki studentki prawa, popękanych od zimna i szlugów dresiarza.

Nie dowierzasz? Spróbuj przedostać się przez miasto, z domu do pracy, z pracy do domu, bez zasłyszenia choćby jednego wulgaryzmu. To raczej misja niemożliwa, chyba, że dojeżdżasz na dżoby rowerem czterdzieści kilometrów przez las i pracujesz w ośrodku dla głuchoniemych, pośrodku tegoż lasu. To nie kwestia „czy usłyszysz”, ale „jak prędko” oraz „ile razy”.

Kurwy otaczają nas z każdej strony, gdyby chcieć rzucić w każdą kamieniem, trzeba by rozebrać mury tego miasta.  Zawodzące „ja pierdolenia”, wyrażające przeciążenie „od chujowienia”, wzrasta ogólny poziom „spierdolenia” a dodatkowo nakłada się to z powszechnym, metafizycznym „zjebaniem”.
Pracuję w firmie zajmującej się promocją kultury. Ludzie tutaj reprezentują sobą pewien poziom intelektualny i edukacyjny, co jednak nie stoi na przeszkodzie w tym, aby szef wyraził zaniepokojenie „chujową” sytuacją, a koleżanka zdiagnozowała, że ta dziennikarka, do której przed chwilą dzwoniła jest jednak „jebnięta”.

Sam przeklinam, owszem, ale tu REFLEKSJA: wyrażając proste sądy, które tak ułatwiają nam przekleństwa, upraszczam świat. Nie tylko upraszczam, ale i upadlam, bo wartościując przekleństwami wartościuje się głównie pejoratywne. Wysłużone „zajebiście”, za którym nigdy nie przepadałem, coraz częściej ustępuje na rzecz powszechnej „chujowizny”, a stąd już krok do chuja w uszach i na oczach, czyli niewysublimowanego gwałtu oralnego na powszechnej świadomości.
Nieprzeklinanie może i sprawia pewną trudność: myśli trzeba zacząć składać, używając kilku wyrazów, zdań nawet wielokrotnie złożonych, ale i dzięki tym zdaniom i małym zadaniom doskonalenia, jakie sobie nasz umysł może postawić, da się dostrzec w otaczającej rzeczywistości nieco więcej złożoności i kolorytu.

Jeśli dalej uważasz, że przesadzam, czy może wykazuję się świętoszkowatym purytanizmem, mam dla Ciebie challenge. Nie przeklnij przez jeden dzień. Owszem, nie będzie to proste, bo i tkwią w nas głęboko (magazynując się przed snem) pokłady kurew do wyartykułowania, ale postaraj się. Zapisz sobie na dłoni, czy w telefonie „BĘDĘ WYRAŻAĆ SIĘ DZIŚ KULTURALNIE” i zaobserwuj z wyższością i zgrozą jak dziś wyrażają się Polacy. W metrze, swetrze, w kinie w Lublinie. To jest serio prze… rażające, i chyba coś jest głęboko nie tak, skoro się wymieszały języki plemion blokowych i plemion willowych, i niby to dobrze, że tak mówimy jednym głosem, za którego pomocą się można łatwo zrozumieć, nawiązać dialog, ale i czemu góra zamiast wyciągać doły z dołu zanurzyła łeb w pomyjach banalizującej wulgarności.

I nie pierdol mi tu, że wyrażasz swą emocję, ekspresję, jak się z kolegą dzielisz bułką pod sklepem i wam okruszek spadnie na nogie, a wtedy ty powiesz, „nosz kurwa, ja nie mogie, tyle się dobrej bułki zmarnowało, a te jebane gołębie i suki tylko lecą na moje siano”.

Bądź kulturalny, stań się niebanalny. I wyrażaj się. Kultura zobowiązuje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

3 komentarze “Przestań przeklinać do chuja! #felieton”