MOJA (nie)PODLEGŁOŚĆ

11 listopada to dobry dzień by pomyśleć o Niepodległości. Niepodległości Państwa Polskiego od stuleci nam wydzieranego, tysiąckrotnie odzyskiwanego. Być wdzięcznym za to, że dziś żyjemy w kraju względnie wolnym, niepodległym, za to, że możemy chodzić nocą ulicami trzymając się za ręce i pić wino na wpół opustoszałych ulicach. Za to, że możemy mówić i pisać w języku ojczystym, za to, że mamy trochę grosza w kieszeni, za to, że mamy dachy. Zawsze warto być wdzięcznym, ale nigdy nie warto być psem skopanym, co za pięć minut zapomina i choć czuje jeszcze atmosferę niedawno wyrządzonej krzywdy, zaczyna nieśmiało pomerdywać ogonem. 
 
11 listopada to dobry dzień by pomyśleć o wolności osobistej w kontekście prywatnym, o własnych zezwoleniach i ograniczeniach o tym co nas trzyma a co pcha do przodu, o tym czy dalej, patrząc sobie w lustro, możemy nazwać się człowiekiem wolnym.
Są też wolności obywatelskie, takie na które zezwala nam ustawodawca w kontekście publicznym i o te wolności zacząłem się w ostatnim czasie niepokoić. Zaczynam gdzieś je gubić, jak złoty zegarek, jak paczkę marlboro, jak dawną przyjaciółkę. Gubię. Ale kiedy czyni to państwo, to mam wrażenie, że jednak bardziej jestem OKRADANY, niźli przez własną nieuwagę poszkodowany.
 
MOJA NIEPODLEGŁOŚĆ została wczoraj – 10 listopada, przez obecną władzę czterokrotnie ograniczona, w sposób bezpośredni, a to już nie podoba mi się bardzo i staje się zapalnikiem buntu.
1. Służbowo musiałem zadzwonić do TVP. Na ŻADNEJ ich stronie nie ma numeru, który byłby aktywny. Wszędzie włączają się automatyczne sekretarki i nie dają możliwości porozmawiania z żywym człowiekiem. „Telewizja publiczna”? To chyba taka, gdzie człowiek może chociaż porozmawiać z człowiekiem? Nic z tych rzeczy.
2. U dentysty nie dostałem znieczulenia, bo już go nie refundują. Wyobrażałem sobie, że jestem szpiegiem na torturach. Nie ujawniłem niczyich nazwisk: ani ministra zdrowia, ani premier, ani swojego dilera.
3. Wracając od dentysty Krakowskim Przedmieściem na mej drodze stanęła policja i mur metalowych barier. Nie mogąc przejść pod pałacem prezydenckim i dostać się pod Kolumnę Z. zszedłem Karową, potem dookoła przez Nowe Miasto, by w końcu wejść na most. Padał deszcz. Dopiero w domu dowiedziałem się, że zamknięto KRAKOWSKIE PRZEDMIEŚCIE W PIĄTKOWY WIECZÓR,… aby celebrować… miesięcznicę smoleńską.
Moje miasto, moją kurwa przestrzeń mi grodzą i ograniczają, dla wąskiej grupy ideologicznej!
4. Od 2018 zakaz handlu w co drugą niedzielę. Studenci, ludzie niewykwalifikowani, pracownicy tysięcy sklepów, podziękujcie PISowi za to, że zabiera Wam możliwość pracy. Biznesmeni też podziękujcie i Wy konsumenci też podziękujcie za to, że będzie teraz więcej czasu na oglądanie TVP.
WKURWIAM SIĘ. Bo choć przyjąłem kilka lat temu zasadę nie przejmowania się polityką, nie tracenia na nią energii ani nerwów to tym razem politycy, ich wstrętne łapska dotknęły mnie, skaziły mój dzień i MOJĄ KURWA NIEPODLEGŁOŚĆ.
Owszem, czynili na nią już zamachy wcześniej, np. dostarczając mi wezwanie do aresztu za nieprzyjęcie mandatu karnego – sprawa tyczyła się picia wina nad Wisłą.
Czynili na nią zamachy wcześniej podnosząc VAT, ograniczając fundusze na edukację, zabierając mi bez pytania pieniądze, ignorując mnie kiedy chciałem legalnego zioła i ignorując miliony kobiet w sprawie dotyczącej ich ciała.
Ignorowali mnie wielokrotnie, ale wczoraj WPŁYNĘLI na moją pracę, na moje zdrowie, na moją wolność przemieszczania się i na moje decyzje zakupowe.
Na dzień przed świętem mającym celebrować NIEPODLEGŁOŚĆ zaśmiali mi się w ryj i pokazali, że podległy jestem – im. 
Forma i otoczka całej tej niepodległości to jedynie propaganda. Dopóki obywatel jest traktowany jak milcząca ściera, dopóty o prawdziwej niepodległości państwa mowy być nie może.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *