Gejzery i wulkany [wiersz]

Moje ciało
pełne jest uśpionych wulkanów i gejzerów

niespokojne ruchy płyt krwi
wojny limfocytów z bakteriami
meteory spadające w twarz
pożary i zadymy płuc
powodzie i klęski etanolu
długotrwałe susze i nieurodzaj

to wszystko prowokuje wulkany i gejzery
życie prowokuje wulkany i gejzery
flegma, szlam, złogi, ropa
szuka ujścia i
WYBUCH!
czerwone erupcje na czole i wardze
białe erupcje z fiuta
tłumy turystek chcą to podziwiać
pomarańczowa lawa z ust i nosa
zalewa kibel, wypala brzegi
odwracasz oczy
wulkan z odbytu
erupcje najohydniejsze i zwierzęce najbardziej,
a jak świadczące o ludzkiej kondycji!
zielone gejzery i wydzieliny z nosa
złota ropa skamieniała w kanaliku ucha
jucha z rany ciętej dłoni od kuchennego noża
gówno  rany kłutej brzucha od ulicznego noża

jak zręcznie się dziś uszczelniamy!
starzec chory tylko powie:
„ciało to gejzery i wulkany”


18.05.2017

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *